Dzisiaj mamy dla Was zdjęcia z trasy Grupy 4, która startowała spod kościoła w Grabownicy, a następnie wyruszyła polnymi drogami do Górek. Tam odwiedzili kilka ciekawych miejsc, a główną atrakcją był postój w gospodarstwie agroturystycznym „Na równiach”. Tutaj wędrowcy znaleźli nie tylko upragniony cień, ale też zaprzyjaźnili się z kilkoma sympatycznymi zwierzętami. Dziękujemy Państwu Bednarczykom za gościnność!

Grupa 4 na starcie. W tle dąb Józef i organistówka

A tak zapamiętała tegoroczną wędrówkę Ania Przystasz, opiekun grupy.

Żar z nieba leciał… Wiatr, zastygły w bezruchu, nie chciał nawet na chwilę, chwilkę, chwileczkę przywiać choćby małej chmurki! Pot z czoła spływał, lecz nikt marszu nie przerwał. Niestrudzeni piątoklasiści – cudowni młodzi rajdowicze z piosenką na ustach przemierzali piękne bezdroża Grabownicy, Kijowca, Górek, Równi…

Wędrując wśród pól, gdzie bezkresne łany zbóż dumnie wznosiły swe kłosy ku niebu, odnosiło się wrażenie, że przyroda żyje tu zupełnie inaczej, wolno, rządzi się własnymi prawami, a my jesteśmy tu gośćmi. Witały nas motylki, pszczółki radośnie brzęczały, ptaszki urządzały koncert swych talentów śpiewaczych. Tylko komary próbowały nas zniechęcić… A my zbieraliśmy kwiecie i robiliśmy wianki, by pięknie wyglądać, jak przystało na Opolan i Opolanki! A legendy słowiańskie? Uważni słuchacze, baczni obserwatorzy, niczym nie można było ich zaskoczyć. Grzeczni, zdyscyplinowani, radośni, życzliwi, ciekawi… Tak można by wymieniać i wymieniać! Wędrować z taką grupą to wielka przyjemność!

Jeśli mieć pretensje to tylko do słonka, że za mocno grzało i do wiatru, że nie wiał!

Fotorelacja: